Ja. Chcę żyć wiecznie. Niczym zwierzątka Jessiki Joslin, o których pisałam wczoraj, chciałabym mieć zawsze żywe oczy i trwać jeszcze przez setki lat. Zgadzam się przy tym na dokonanie niezbędnych modyfikacji mojego ciała, aby nie zaczęło się rozpadać.

 
Bardzo boję się śmierci, być może dlatego, że od dziecka przekazywano mi, że to jest coś bardzo, bardzo złego. Rodzina bardzo opłakiwała każdą żegnaną bliską osobę i czułam się wtedy bardzo źle. Wszystko było jakieś zdezorganizowane, jakieś kulawe, a przede wszystkim osoby nie były osobami, bo zachowywały się dziwnie, ciotka jak nie-ciotka, babka jak nie-babka. Potem, kiedy byłam starsza, te śmierci przydarzały się tak nagle, bez uprzedzenia. Ale moment, nie mam tu serwować rozbioru Katarzyny Mlek na części pierwsze. Zastosujmy więc logikę elementarną.
 
Boję się śmierci, bo nie chcę się stąd nigdzie przenosić. Niemożliwe jest pozostanie tu w niezmienionej formie. Dlatego jestem skłonna zgodzić się na to, aby po tym, jak opuszczę moje ciało, ktoś użył go do celu, do jakiego będzie potrzebował. Równie dobrze mogę być rzeźbą, albo częścią zamienną kolejnego człowieka, o ile jeszcze będę się do tego nadawała. W ostateczności mogę się poddać hibernacji. Znacie film „Hibernatus”? Jeśli nie, koniecznie obejrzyjcie. Być może za kilkanaście lat ktoś umiałby mnie rozmrozić i wyremontować? Nie ma gwarancji. Nie ma też gwarancji, że przez ten czas śniłyby mi się sny, jakich sobie nie życzę… 
 
Na szczęście właśnie znalazłam w prasie idealne wyjście. Mogę po śmierci obdzielić moim DNA parę zespołów badawczych. Czytam, że naukowcom udało się zsekwencjonować DNA człowieka, który żył 45.000 lat temu. Uzyskali najstarszą sekwencję w dziejach współczesnego człowieka. Uzyskano ją na podstawie kości, które odnaleziono w 2008 roku nad Irtyszem. Naukowcy użyli kolagenu i próbek sekwencji DNA, aby ustalić sekwencję zmarłego. Pozwoli ona zrozumieć lepiej relację pomiędzy starymi populacjami człowieka, a ludźmi współczesnymi jeśli chodzi o ewolucję. Okazuje się, że sekwencja badanego właśnie człowieka zawiera długie odcinki DNA Neandertalczyków, znacznie dłuższe, niż te obecne w naszym genomie. Oznacza to, że w drodze ewolucji fragmenty neandertalskie po prostu uległy skróceniu. A jak się do naszego DNA dostały i kiedy? Ludzie skrzyżowali się z Neandertalczykami, jak szacują naukowcy około 60.000 lat temu. Być może moje DNA powie coś więcej na temat mojej relacji z Neandertalczykami? Proszę bardzo, nie mam nic przeciwko. 
 
Jeśli już muszę umrzeć, choć uczynię to niechętnie, mogę dać się zsekwencjonować. W cichej nadziei, że być może kiedyś na podstawie mojego DNA uda się stworzyć człowieka na moje podobieństwo. 

Newsletter

[mc4wp_form id="182"]

Zapisz się do newslettera i otrzymaj darmową książkę.