Dzisiaj chciałabym Wam podziękować… Gorąco i z całego serca, za to, że ze mną jesteście. Dzięki Wam, moim czytelnikom, znajomym, przyjaciołom, rodzinie, dzięki waszemu wsparciu, waszej obecności i przychylności, zdecydowałam się postawić kolejny krok w mojej karierze. Już niebawem, dosłownie za dwa miesiące, ukaże się angielskie tłumaczenie „Zapomnij patrząc na słońce” (traktujcie tytuł jako roboczy – pracujemy nad nowym). Książka trafi do księgarń w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Australii. Do każdego, kto chce czytać w tym języku. To dla mnie ogromne osiągnięcie. Osiągnięcie, do którego przyczynili się wszyscy, którzy zachęcali mnie i wspierali w mojej pisarskiej podróży, która czasem była uciążliwa. Za to wsparcie bardzo Wam dziękuję; bez Was nie byłabym tu, gdzie teraz jestem.

Nie obawiajcie się jednak – nie zamierzam uciec od Was za morze i nigdy nie wrócić. Polska jest moim domem, a polski, mimo tego, że nie jest jedynym moim językiem, jest dla mnie najważniejszy. W tym języku tworzę swobodnie, mogę doświadczać flow, kiedy tekst leje się bez wysiłku. Z pewnością tworzyć będę po polsku. Od tej pory chciałabym jednak, aby kolejne powieści ukazywały się nie tylko w tym języku, ale także po angielsku, a w dalszej perspektywie – w języku niemieckim.

Myślę, że możecie tylko zyskać na tym, że moja kariera ma wymiar międzynarodowy. Do naszego grona dołączy z pewnością sporo osób, a im nas więcej, tym lepiej. Nadal będę prowadzić stronę na Facebooku oraz blog, konto na Twitterze (tylko w języku angielskim, ze względu na ograniczenia techniczne), Instagramie (oba języki) oraz Pintereście (mnie formalnie), gdzie chciałabym zamieszczać materiały interesujące dla wszystkich moich czytelników, niezależnie od narodowości i strefy czasowej. Mam nadzieję, że nie zawiedziecie się i nadal będziecie ze mną – muszę wiedzieć, że mam dla kogo pisać.

Jak prezentują się moje zawodowe plany? Bardzo dokładnie – lubię wiedzieć, do czego zmierzam. Pozwólcie, że pokrótce je przedstawię, abyście wiedzieli, czego się po mnie spodziewać.

Końcem września ukaże się angielska wersja „Zapomnij patrząc na słońce” (jest to tytuł roboczy, zostanie zmieniony). Tłumaczenie jest obecnie opracowywane przez angielskiego redaktora. W międzyczasie trwają prace nad okładką wersji angielskojęzycznej – tę mam nadzieję pokazać Wam już wkrótce. Spodziewajcie się też darmowego opowiadania, które towarzyszyć będzie premierze angielskiego przekładu – ukaże się ono w języku polskim i angielskim, początkiem września.

Wraz z wersją angielską planuję wydać w języku polskim nową wersję „Zapomnij patrząc na słońce”. Książka przejdzie drobną korektę i otrzyma nowy tytuł oraz nową okładkę. Mam nadzieję, że spodoba się Wam nawet bardziej niż poprzednia. Możecie się też spodziewać opowiadania – dodatku do powieści. Ukaże się już wkrótce na moim blogu.

Obecnie pracuję nad poszerzoną wersją historii z Lalików – zbioru opowiadań o wietrze, na którym jeździ diabeł i powoduje sporo zamieszania. Czytelnicy, którym spodobały się te na wpół baśni, na wpół legendy, na wpół współczesne historie ciągle proszą o coś więcej na temat księdza Buby, Zbyszka i dziadka Pysza. O ile „Zapomnij patrząc na słońce” przejdzie delikatną korektę, o tyle „Laliki” będą całkowicie nową książką, w której spotkacie stare, dobrze Wam znane postaci.

Angielski przekład „Lalików” planowany jest na marzec 2016 i także wtedy ukaże się poszerzona i radykalnie zmieniona wersja polska. Ale żebyście nie musieli długo czekać, tutaj znajdziecie pierwszą część pierwszego opowiadania „O księdzu”. Pora na nie jest wręcz idealna – Zbyszek właśnie w sierpniu po raz pierwszy przybywa do Lalików. Może przyjedziecie i Wy?

W grudniu zeszłego roku w Polsce ukazała się moja trzecia powieść, thriller polityczny „Jeden bóg”. Dokładnie rok później ukaże się jej angielski przekład. Elementy związane z biotechnologią oraz wątki o wpływie korporacji na życie jednostki powinny spotkać się z ciepłym przyjęciem wśród angielskojęzycznej publiczności. Trwają prace nad tłumaczeniem, które powinno zakończyć się we wrześniu. Potem z górki: redakcja, korekta, okładka, same przyjemności, a na koniec ta największa, czyli premiera „Jednego boga” za granicą, w grudniu tego roku, czyli całkiem niedługo.

Dziewiątego lipca 2016 roku ukaże się moja kolejna powieść, zatytułowana… „Dziewiątego lipca”. Ta książka ukaże się jednocześnie w języku polskim i angielskim. Wracam w niej do tego, co lubię najbardziej – do drążenia relacji międzyludzkich. Jest ona opowieścią o tym, jak przypadkowe spotkania mogą zmienić nasze życie, czy jesteśmy na to gotowi czy nie. A skąd ta data? To moje urodziny, dzień tradycyjnie zakręcony i mój ulubiony.

Grudzień 2016 przeznaczony jest dla „Długiego snu o spadaniu”. I znów możecie się spodziewać obu wersji językowych: polskiej i angielskiej. W tej książce kontynuuję tematykę, którą poruszałam w „Dziewiątego lipca”. Jest to jednak pozycja dużo bardziej osobista, w której pozwolę Wam zajrzeć do mojego prywatnego dziennika.

Nie byłabym sobą, gdybym oczywiście nie pracowała nad nowym materiałem. Tym razem chcę Wam zaproponować powieść z pogranicza literatury przygodowej i obyczajowej, zatytułowaną roboczo „Choroba morska”. Jej premierę, w języku polskim i angielskim, planuję na 2017.

Newsletter

Zapisz się do newslettera i otrzymaj darmową książkę.