Zaczytaj się

Katarzyna Mlek to wszechstronna autorka, która nie boi się wyzwań, tematów głęboko poruszających opinie publiczną, kontrowersji. Poznaliśmy ją dzięki śmiałemu, bo informatycznemu dowcipowi, potem rodzinnych dramacie psychologicznym gdzieś na Śląsku, antologii opowiadań, a teraz w futurystycznym thrillerze, który może okazać się konsekwencją teraźniejszych pochopnych zachowań, decyzji, manipulacji genetycznej i zabawy w Boga naszego jedynego.

Miran Zieliński, zdolny genetyk powraca z emigracji i otwiera w Łodzi instytut badawczy skrywający w sobie drugie dno, działania w celu genetycznych manipulacji, począwszy od żywności modyfikowanej, poprzez specjalnie hodowane organy do przeszczepów po klonowanie. Wraz z upływem czasu Genesis wyrasta na światowego lidera każdego liczącego się sektoru przemysłowego z aspiracjami do zarządzania ludzkim życiem.

Miran Zieliński jest człowiekiem dążącym do celu nawet po trupach. Dla niego liczy się jedynie Genesis i genetyczno- medyczne eksperymenty mające pozornie przynieść ludzkości dużo korzyści, a w rzeczywistości generuje jedynie czysty zysk. Ekologiczna katastrofa jaka w przyszłości dotyka naszą planetę sprzyja ekspansji Genesisu i gruntuje jego pozycję lidera. Nie wszystkim się to podoba. Wielu rości sobie pretensje do pozostałych jeszcze zasobów pieniężnych społeczeństwa. Próbuje podstępami, pułapkami i jawną demonstracją zbić z pantykału Mirana i jego instytut. Czy to się uda? Megalomania nikomu jeszcze nie wyszła na dobre, więc również Miran będzie musiał ponieść konsekwencje swoich czynów. Miran skupia wokół siebie ludzi podobnych do siebie, skoncentrowanych na własnej doskonałości, świadomych własnej wartości i możliwości. Razem tworzą niebezpieczną, bezlitosną, okrutną grupę naukowców- zbrodniarzy.

Katarzyna Mlek nie bała się wykorzystać w swojej powieści tematów trudnych i kontrowersyjnych tj. rasizm, nietolerancja, pedofilia, wyzysk, nowoczesne niewolnictwo. I nie po to, żeby szokować, ale oddać rzeczywisty obraz świata, który pławi się we własnym brudzie, nie widząc w swoim postępowaniu niczego nagannego. Autorka z całą stanowczością ukazuje brutalną, okrutna walkę o władzę, wpływy, pieniądze, brak poszanowania dla jednostki, jego potrzeb, bezpieczeństwa, przyszłości.

W swojej powieści „Jeden Bóg” Katarzyna Mlek idealnie odwzorowała bolączki i niepewność współczesnej rzeczywistości. Degradacja środowiska, deprawacja społeczeństwa, brak zaufania do władzy, do przedstawicieli kościoła oraz widmo genetycznych ulepszeń naszej codzienności. Już teraz próbuje się mieszać w technologii produkcji żywności, protestuje się przeciwko wprowadzaniu GMO oraz zabroniono klonowania całych organizmów. Nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć konsekwencji zawirowań w kodzie DNA, wszelakich mutacji. I właśnie ten temat obrała sobie autorka i pozwoliła, by czytelnik zatrwożył się podczas lektury tej książki i głęboko przemyślał każdy swój kolejny krok, każdą decyzję.

Klonowanie – czy to jest etyczne? Czy mamy prawo ingerować w boskie plany? Ten temat od wielu, wielu lat budzi mieszane uczucia i jest powodem zażartych dyskusji pomiędzy narodami, etykami, politykami, przedstawicielami kościoła i statystycznego Kowalskiego. Strach przed genomanipulacją wydaje się być jednak mniejszy niż ciekawość, do czego doprowadzi ingerencja naukowców w kod DNA. Stąd niedawne sekretne próby klonowania zwierząt, które dla jednych jest rewolucyjną metodą mogącą zawładnąć światem medycyny i być narzędziem dla nieskończonego przedłużania życia człowieka, a dla niektórych diabłem wcielonym w postaci uśmiechniętego naukowca. Ingerencja genetyczna kiedyś z pewnością będzie dopuszczona w każdym aspekcie życia. Mam jednak nadzieję, że nie sprawdzi się scenariusz Pani Kasi- szalony genetyk próbujący zawładnąć światem. Brrr….

„Jeden Bóg” jest pisany z wyjątkowo wnikliwym znawstwem tematu. Naukowe teorie są bardzo dobrze wkomponowane w tekst i są jej integralną częścią. Widać ogrom pracy włożonej w jak najlepsze urealnienie historii, co czyni książkę jeszcze bardziej przerażającą. Najgorsze jest to, że według Katarzyny Mlek świat może ulec zagładzie w przeciągu kilkudziesięciu lat, a jego impulsem jest arogancja, przerośnięte ego i mania wielkości.

„Jedego Boga” polecam tym, którzy lubią książki mocno osadzone w rzeczywistości, ale jednocześnie kreślące przyszły kierunek rozwoju ludzkości.

Odwiedź stronę.

Biblionetka

Wyobraźmy sobie dość typową sytuację: dwoje młodych, zdolnych, ambitnych Polaków, Mirek i Sylwia, znajduje zatrudnienie w austriackiej firmie zajmującej się badaniem żywności modyfikowanej genetycznie. To ładny początek możliwej kariery, choć jako trybiki w machinie wielkiej korporacji nie znaczą wiele. Gdyby jednak trafił się sponsor gotów wesprzeć finansowo badania wykraczające poza granice legalności, można by wyrwać się spod krępujących skrzydeł firmy i rozwinąć własne. To tylko sprawa pieniędzy. Pieniędzy i umiejętności przebicia się przez blokujące zmiany lobby producentów legalnej transgenicznej żywności. Polak potrafi!Zagrożenia dla zdrowia i środowiska powodowane przez GMO to temat nośny, a na ludzkim strachu można nieźle zarobić. Społeczeństwo jest niedoinformowane i niedouczone, dziennikarze manipulują opinią publiczną, ludzie boją się, choć sami nie wiedzą czego. Co jakiś czas wybucha wielka afera, żywią się nią media, programy typu talk-show mają ogromną oglądalność, na Facebooku mnożą się memy szybko trafiające do odbiorców, które modyfikują ich przekonania niczym naukowcy transgeniczną kukurydzę. Ulotka reklamowa, program telewizyjny, opinia sąsiada są źródłami wiedzy powszechnie zastępującymi artykuły naukowe, książki czy wypowiedzi rzeczoznawców. Czasem wystarczy jeden impuls, by skierować życie człowieka na inne tory.To świat dla osób przebojowych: promuje szybkość reakcji i bezwzględność. W walce o zysk nie ma miejsca na sentymenty. Miron i Satia – dawniej Mirek i Sylwia – wracają do Polski, gdzie pod Łodzią kierowana przez nich, niedawno powstała firma kupiła i zagospodarowała spory teren z myślą o przyszłym rozwoju. Bazując na powszechnej skłonności do ułatwiania sobie życia i chodzenia na skróty, rozwijają kwitnący i, jak się zdaje, dający szansę na wielkie zyski interes.Pytanie: co ludzie są w stanie poświęcić dla zaspokojenia własnej próżności, ile jest warte łatwe, bezmyślne życie, przewija się przez całą powieść. Lecz któż nie chciałby, żeby było mu łatwiej? Kto woli dłużej pracować, mieć gorsze wyniki, kiepski humor, gdy wszystko można bez trudu poprawić, ulepszyć? Skoro żyjemy w XXI wieku, dlaczego nie korzystać z ułatwień oferowanych przez współczesną naukę i technikę? Dlaczego technologia nie miałaby pomóc nam udoskonalić nas samych? Poprawić wygląd, zlikwidować choroby?

To już się dzieje. Już dziś ludzie, nie tylko młodzi, są w stanie zrobić dla poprawy swojego wyglądu wiele i najchętniej bez wysiłku. Łatwiej jest zażyć pigułkę lub szybko coś wstrzyknąć, niż mozolnie ćwiczyć na siłowni czy odmawiać sobie pysznych węglowodanów. Co prawda co jakiś czas media donoszą o nieoczekiwanych komplikacjach prostych z pozoru zabiegów chirurgii kosmetycznej, ale niewielu to odstrasza. Podobnie jak ostrzeżenia przed poprawianiem nastroju lub wydolności organizmu ryzykownymi specyfikami psychoaktywnymi. Od medycyny oczekuje się cudów: leków na wszystko, od kataru po raka, skutecznych i bez działań ubocznych, błyskawicznej diagnostyki, przeszczepów, protez, wychodzenia z choroby bez bólu. Telewizja inwestuje grube pieniądze w programy promujące przeciętniaków. Świetnie sprzedają się szmira, afery, pustka osłonięta blichtrem, „dobrze przeżuta papka przemocy, seksu i skandali, okraszona czasem doniesieniami politycznymi i reklamą”. Poważne wiadomości przerywane są chwytliwymi melodyjkami, bo widz czy słuchacz nie jest w stanie skupić się zbyt długo na jednym wątku. Upraszcza się programy szkolne, a instrukcje obsługi różnych urządzeń, podobnie jak większość czasopism, zawierają więcej obrazków niż tekstu. Chęć poznania, nauczenia się czegoś wydaje się zanikać – wymagałoby to bowiem wysiłku, dodatkowej pracy, myślenia. Po co, skoro podsuwane są pod nos łatwe i proste rozwiązania?„Jeden Bóg” to opowieść o społeczeństwie stawianym przed pokusami sprawdzającymi, jak wytrzymują próbę czasu wartości pozornie nienaruszalne: wiara, miłość, wierność własnym ideałom, odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoje i najbliższych, za własne wybory. Niestety, dominują bierność, lenistwo, marazm. W ciągu krótkiego okresu kilkudziesięciu lat ludzie bezustannie pozwalają manipulować sobą, przeskakują od odrzucenia do uwielbienia tych samych czynników: GMO, transplantacji organów, klonowania, nawet potrzeby wiary w boga. Jednego Boga. Bo jest tylko jeden prawdziwy Bóg:

„- Przesadzasz. Przecież jest jeden Bóg, czyż nie? – zauważył Morot.
– Fakt, wszyscy lubimy pieniądze (…)”.

To, oczywiście, fantastyka. Wierzymy, że w momencie próby zdalibyśmy egzamin z wierności samym sobie. Czy aby na pewno?Akcja zamyka się w czasie życia jednego pokolenia. Ten zabieg pozwala autorce pokazać wstrząsającą szybkość, z jaką zachodzą zmiany w technologii, ale i w sposobie myślenia ludzi. Niezmienne natomiast pozostaje to, co napędza ich do działania: chciwość, strach, seks. Czy naprawdę tacy jesteśmy? Pod wątłą powłoczką ucywilizowania rządzą nami najniższe instynkty? Obraz ludzkości u Katarzyny Mlek nie napawa optymizmem. Są w tej powieści postacie, którym można współczuć; nie znalazłam jednak ani jednej, którą zdołałabym polubić. Strach żyć w takim społeczeństwie. Strach upodobnić się do bohaterów „Jednego Boga”. Lecz – zaraz – czy to nie my sami? „Opętani wygodą długiego życia, możliwością konsumowania, kultem idealnego ciała”[3]. Przecież to nasza społeczność! Strach spojrzeć w lustro…Książka jest starannie wydana: okładka minimalistyczna – fragment podwójnej helisy DNA na białym tle i niewielki krwawy zaciek w górnej części. Literówek nie zauważyłam, brakuje raptem kilku przecinków. Język ładny, bogaty; czyta się błyskawicznie i z przyjemnością. Imponują rozmach i wielość poruszanych problemów. Tym większym zgrzytem jest uparcie powtarzany przez całą powieść błąd – używanie liczebnika porządkowego przy podawaniu daty rocznej, przykładowo: w roku dwutysięcznym czterdziestym trzecim. Zdumiewające, że ani korektor, ani redaktorzy tego nie poprawili; czy wszyscy oni mówią: w roku tysięcznym dziewięćsetnym siedemdziesiątym ósmym? Drugim drażniącym mnie manieryzmem językowym jest odmienianie nazwy firmy „Genesis”: Genesisem, Genesisowi, w Genesisie… Słownik mówi, że rzeczowniki pochodzenia greckiego zakończone na spółgłoskę są nieodmienne. Ale coraz więcej takich słów wchodzi w u życie w języku potocznym i przyjmują wtedy polskie końcówki deklinacyjne; pewnie więc odmianę „Genesis” dałoby się obronić.Te drobne potknięcia nie umniejszają wartości omawianej pozycji. „Jeden Bóg” jest dowodem, że współczesna polska powieść nie musi być miałka, źle napisana, skoncentrowana wokół jednostkowego przypadku; że może być mądra, wciągająca, a jednocześnie poruszać problemy niekoniecznie nowe, lecz wciąż ważne dla człowieka. Książka Katarzyny Mlek przywodzi na myśl nurt postapokaliptyczny, ale pokazuje świat z zupełnie innej strony – przed jego całkowitym zniszczeniem. Wszystko wskazuje na to, że katastrofy wywołanej ludzką chciwością, bezmyślnym dążeniem do władzy i zysku nie da się uniknąć. Wiele nasuwa się skojarzeń literackich. Miejsca „Gdzie dawniej śpiewał ptak” zamieniły się w zdewastowane pustkowia. Można próbować uciec, znaleźć jakiś „Ostatni brzeg”, ale jak długo uda się utrzymać tam spokój? Nieuchronnie zbliża się „Dzień ludziaków”, który ludzkość sama sobie zafundowała. Dokąd nas prowadzi ta „Droga”? Czy sami sobie gotujemy ten los?

Odwiedź stronę.

Jacek Lipski

Przecież jest jeden Bóg, czyż nie? – zauważył Morot. Fakt, wszyscy lubimy pieniądze – westchnął papież. Ten dialog jest kwintesencją obrazu świata przyszłości przedstawionego w nowej powieści Katarzyny Mlek. Świata, którym steruje korporacja Genesis z szalonym genetykiem Mirianem Zielińskim na czele. To wizja z koszmarów wszystkich przeciwników badań genetycznych, klonowania i GMO.W nowej rzeczywistości kreowanej przez wszechpotężną korporację Genesis, która nie pogardzi żadnym zyskiem, centrum całego świata staje się Polska. Pod Łodzią wyrasta Arka, olbrzymie megalopolis gdzie życie ludzkie jest przedłużane praktycznie bez końca. Pozornie wszyscy są piękni, młodzi i beztroscy. Tak naprawdę płacą za to ogromną cenę.

Prowadzone bez żadnego nadzoru genetyczne eksperymenty powodują katastrofalne skutki, zarówno dla natury jak i dla ludzi. Miran Zieliński i jego współpracownica Satia nie cofną się przed niczym. Tysiące ofiar nieudanych operacji traktują tylko jako nic nie znaczące słupki psujące nieco statystyki. Ludzie zamiast protestować traktują ich jako zbawców. Walczyć usiłują tylko przedstawicieli głównych wyznań, zjednoczeni w „Jednym Kościele”. Nie powodują nimi jednak przesłanki etyczne, a tylko ekonomiczne. Przedłużanie życia ludzi oznacza dla nich znaczący spadek liczby wyznawców (nikt już nie boi się śmierci) oraz dochodów…

Porządek świata a’la Genesis wydaje się być ustalony na długie lata. Tymczasem gdzieś na obrzeżach pokrytej tzw. „ulami” Arki rośnie już śmiertelne niebezpieczeństwo dla nowego systemu. Nowa rasa „ludziaków”, która narodziła się na skutek mieszkania genów ludzkich i zwierzęcych, zaczyna coraz mocniej napierać na opętanych hedonizmem oraz konsumpcjonizmem mieszkańców Arki.

Cóż mogę jeszcze dodać? „Jeden Bóg” Katarzyny Mlek to kawał naprawdę dobrej literatury z pogranicza sensacji i futurologii. Książkę określiłbym mianem technologicznego thrillera futurystycznego. Przywodzi mi na myśl „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, a zwłaszcza opisywaną w nim Republikę z jej niechęcią do wszelkich przejawów starości.Mam nadzieję, że ta niezwykle ponura wizja przyszłości opisana w „Jednym Bogu” nigdy nie stanie się naszą rzeczywistością. Nie chciałbym żyć w świecie, gdzie nawet człowiek stał się towarem na sprzedaż…

Odwiedź stronę.

Z książką w dłoni

Wystarczy mi nazwisko Katarzyna Mlek i sięgam po książkę w ciemno. Mam już dwie książki tejże autorki za sobą, i z robiły na mnie niesamowite wrażenie, dlatego też po jej najmłodsze dziecko – Jeden Bóg sięgnęłam bez zastanowienia. Jedynie mam brak w jednej lekturze autorki, a mianowicie jej pierwszym tytule Za firewallem, ale mam nadzieję, że się to szybko zmieni. Tak jak wiedziałam, do jakiego gatunku przyporządkować Zapomnij patrząc na słońce i Na wietrze diabeł przyjechał, tak w wypadku Jednego Boga, mam wielki można by rzec dylemat. Sensacja – na pewno, ale czy kryminał, fantastyka? Nie, nie będę się dłużej zastanawiać, a przejdę do fabuły.Miran Zieliński, to niesamowicie zdolny genetyk, który postanawia pozostawić Austrię i wrócić do Polski, aby przy pomocy swojego kochanka, raczej jego pieniędzy zrealizować swój plan. Plan, który ma za zadanie przedłużenie życia ludzkiego, kosztem słabej jednostki. Bo słabe osobniki nie powinny egzystować na tym świecie.O co mu tak naprawdę chodzi? Pragnie zmodyfikować fragment chromosomu, doprowadzić do tego, aby można było przeszczepiać narządy odzwierzęce, zmodyfikowane na tyle, aby w dosłownie parę minut można je było przeszczepić człowiekowi. Niestety na przeszkodzie w rozwinięciu jego planu staje m.in. Kościół, oraz ci, którzy obawiają się wszelkich modyfikacji w chromosomie.Czy jego plan spali na panewce, czy uda mu się go wdrożyć w życie i czym tak naprawdę jest Genesis?Katarzyna Mlek stworzyła niesamowitą powieść pełną zwrotów akcji. Fabułę osadziła w niedalekiej przyszłości, bo zaledwie w roku 2035-2040. Przy tworzeniu historii posiłkowała się faktycznymi odkryciami naukowymi, które czytając mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nie raz przecież czytaliśmy o żywności modyfikowanej genetycznie – GMO, o przeszczepach i nawet nie raz o hodowli organów do przeszczepu. Nie zdziwię się, jeśli za kilkanaście jak nie kilkadziesiąt lat niektóre fragmenty uwzględnione w książce znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości.Katarzyna Mlek zwraca również szczególną uwagę na to, kto tak naprawdę rządzi światem, kto i co? Wiadomo – pieniądze, ten, kto ma pieniądze, ten ma władzę, odpowiednią kwotą można przekupić każdego.Czytając książkę Jeden Bóg, byłam pełna zachwytu nad kunsztem autorki, jak również nie raz opisy przejmowały mnie przerażeniem. Jestem mile zaskoczona, jak autorka potrafiła odnaleźć się w tym zagadnieniu. Książka jest według mnie dopracowana w każdym calu, mocno wstrząsając czytelnikiem. Zarówno fabuła, jak i bohaterzy są mocno wykreowani i osadzeni  w wymyślonej przyszłości. Jednak na ile ona jest wymyślona, a na ile żyjąca w domysłach? O tym pewnie przekonamy się za jakiś czas.Polecam gorąco!

Odwiedź stronę.

Interia360

O GMO i klonowaniu słyszymy przynajmniej raz w tygodniu w wieczornych wiadomościach. To tematy, które ciągle wzbudzają kontrowersje i dzielą ludzi na tych „za” i na tych „przeciw”. Katarzyna Mlek w swojej książce „Jeden bóg” przedstawia niedaleką przyszłość, w której będziemy jeść modyfikowane jedzenie a wielkie koncerny będą walczyć między sobą o dominację na rynku zbytu.Miran Zieliński zaczynał swoją karierę w australijskim przedsiębiorstwie, jednak nie był zadowolony z faktu, że jest komuś podporządkowany, pragnął mieć władzę absolutną. Postanowia więc wrócić do Polski i z pomocą swojego bogatego kochanka, Andreasa stworzyć imperium, które będzie rządziło europejskim rynkiem spożywczym. By zarabiać więcej i, co ważniejsze, szybciej, Miran decyduje się siać warzywa modyfikowane genetycznie, które już nawet w ciągu tygodnia są gotowe do zbioru. Wraz ze sztabem specjalistów tworzy bastaty, czyli krzyżówkę selera, batata i grzybów; grosznicę, która jest połączeniem grochu z pszenicą i wiele innych dziwactw, które za grosze są dostępne w nowo otwartej sieci sklepów o nazwie „Mrówka”.Jednak droga Mirana do bogactwa nie jest wcale taka prosta, na jego drodze staje bowiem Węgier, Will Smart, twórca ekologicznych i samowystarczalnych wiosek utworzonych we wszystkim europejskich krajach. Mieszkają tam niegdyś bogaci obywatele, którzy w strachu przed chemikaliami i zatruciem środowiska postanawiają przenieść się ze swoich wymuskanych apartamentów na wieś i zacząć życie bez wygód i przyjemności.Między Zielińskim i Smartem zaczyna się wojna, w której ofiarami stają się zwykli, niczego nieświadomi obywatele a głód zaczyna gnębić nawet najbogatsze państwa.To przerażająca wizja naszej przyszłości. Świat, w którym chęć posiadania usprawiedliwia morderstwa, pedofilię, molestowanie, korupcję i zabawę ludzkim życiem. Tworzenie odzwierzęcych narządów, nie po to by pomagać nieuleczalnie chorym ludziom, ale po to, by zdobywać bogactwa. Czytając tą książkę zastanawiałam się gdzie kończy się ludzkie sumienie a zaczyna pragnienie władzy zupełnej?Jestem pod wrażeniem kunsztu pani Katarzyny. Z początku byłam niechętnie nastawiona do książki, ale muszę przyznać, że to kawałek świetnego thrillera i to na poziomie światowym. Autorka znakomicie wplotła w fabułę współczesne wydarzenia, by cała książka stała się bardziej prawdopodobna i przerażająca zarazem. Podpisywanie przez państwa ustawy o dopuszczalności stosowania GMO, eksperymenty na ludzkim genomie, walka o bycie gigantem na rynku spożywczym to wydarzenia, które mają miejsce współcześnie. Książka „Jeden bóg” ostrzega nas przed tym, co nieuniknione, jeśli nie zmienimy swojego nastawienia i obojętności wobec tych tematów.

Odwiedź stronę.

Opętani czytaniem

Mając wciąż żywo w pamięci wrażenie, jakie wywarła na mnie poprzednia powieść Katarzyny Mlek „Zapomnij patrząc na słońce”, z wielką ochotą sięgnęłam po jej najnowszą książkę „Jeden Bóg”.Stuletnia, silnie futurystyczna wizja świata przedstawiona przez autorkę, to dowód na to, że Katarzyna Mlek nie ogranicza się w swojej twórczości do jednego gatunku.Miran Zieliński, jego pomocnica Satia, stworzony przez nich Genesis to ciekawa, ale i przerażająca wizja tego, co mogą razem zdziałać duże pieniądze i chęć panowania nad ludźmi. Dzięki temu, iż akcja rozciąga się w długim okresie czasu, możemy obserwować jakie są kolejne kroki ludzi bezwzględnie dążących do celu.

Genesis sukcesywnie wchłaniający wszystko, co spotykał na swojej drodze, zaspokajający potrzeby ludzi poczynając od jedzenia po długowieczne życie, zastępujący Boga.Ogromna wiedza autorki z zakresu genetyki, GMO oraz mechanizmów rządzących rynkami, to podstawa jej wizji przyszłości, która dzięki jej talentowi wydaje się wcale nie być wyssana z palca. Książka skrajnie inna od „Zapomnij patrząc na słońce”, lecz poruszająca ważny społecznie temat.
Polecam.

Odwiedź stronę.

Notatnik kulturalny

Ostatnia okazja, by jeszcze załapać się na tą pozycję (i jeszcze dwie inne) w konkursie – nic prostszego, bo wystarczy samo zgłoszenie. Wbijajcie więc w zakładkę z konkursami, bo za dwa dni pojawi się już kolejny pakiet.Dzisiejszą książkę dostałem od firmy EMPEMEDIA i mogę tylko pogratulować pomysłu na promocję – wielka paczka naprawdę zaciekawiła całą rodzinkę (zdjęcia poniżej), a potem córki z radością obserwowały co też z tej tajemniczej puszki, do której miały nalać wody, wyrośnie. Przynajmniej kilka osób z zainteresowaniem przyglądały się dziwnemu „naczyniu” i ze zgrozą stwierdzały, że uprawiam w domu GMO. Książka też wzbudziła ciekawość – szczególnie starszej córki, ale ponieważ to nie jest lektura dla nastolatek, czym prędzej wysyłam ją w Wasze ręce w ramach konkursu 🙂

No dobra wspomniałem już, że tematem przewodnim będzie GMO – dość modny temat, bo sporo wokół niego zamieszania. Jeżeli się o genetycznie modyfikowanej żywności mówi, to zwykle głos zabierają tylko przeciwnicy, ekolodzy, którzy straszą nas strasznymi konsekwencjami dla organizmu ludzkiego i dla przyrody jako takiej. Druga strona, czyli producenci specjalnie chyba się protestami nie przejmują, bo mając spore pieniądze po prostu lobbują i załatwiają różne rzeczy po cichu. Klient, który ma dostać towar tani i zatrzymać kasę w portfelu kupi wszystko… Zresztą powiedzcie sami, czy ta żywność, która już dziś faszerowana jest chemią, jest dużo zdrowsza? Chyba trochę późno przychodzi nasze opamiętanie.

W książce Katarzyny Mlek nie przychodzi ono wcale. Bo modyfikacje roślin są tu jedynie punktem wyjścia. Skoro argument wyżywienia większej ilości ludzi tańszym kosztem, bez zagrożenia np. wirusami, sprawdza się przy roślinach, to czemu nie zwierzęta. A jeżeli już poszliśmy tak daleko i produkujemy je do spożywania, to czemu nie po to by korzystać z ich organów. Mało, to może idźmy jeszcze dalej…Postęp i dobrodziejstwo nauki? Czy wielka manipulacja i bawienie się w Boga, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji? Te pytania powracają w książce, ale zwykle wszelkie wyrzuty sumienia zagłuszane są pieniędzmi, pragnieniem sławy i dobrobytu. Kto by się tam przejmował głupimi, biednymi ludźmi, którzy sięgają po taką modyfikowaną żywność, skoro dla bogatych zawsze jest możliwość zdobycia jej ze źródeł zdrowszych, naturalnych. O tym co będzie za 10 lat nikt nie myśli.Thriller? Sensacja? Science-fiction? Wszystkiego po trochu. Autorka chwilami bardziej nas straszy wizjami przyszłości, w innym miejscu znowu stara się budować grozę brakiem zasad moralnych bohaterów, ich postępowaniem bez skrupułów. Trup ściele się gęsto, firma Genesis się prężnie rozwija, a ludzie nawet nie zauważają kiedy, szybko uzależniają się od ich usług i kolejnych odkryć. To niczym budowanie biblijnej wieży Babel – wszystko ma służyć wygodzie, lepszemu funkcjonowaniu, likwidacji chorób, głodu, nieszczęść, a o tym iż wszystko może się zawalić, grzebiąc wszystkich budujących, nikt nie myśli.Czyta się nieźle, choć miałem wrażenie, że chwilami Pani Katarzyna gubiła się w tym co chciała powiedzieć: za dużo tego i zbytnio po łebkach. Tu upadając Kościół, który myśli tylko o wyciąganiu kasy z wiernych, tu jakiś biznesmen, który ma walczyć z korporacją i nawet mamy nadzieję, że trochę ich osłabi, tu budowa super miasta-mrowiska pod Łodzią, tu media, tu uprawy, tu operacje plastyczne. I leci to wszystko, bez specjalnego wyjaśniania jak to było możliwe, jak jedna firma mogła zawojować i zmienić cały świat, jak niby to Polacy mogli by dyktować warunki dla innych, praktycznie bez żadnej opozycji i przeszkód. Gdy się przyglądamy detalom to widać jak bardzo to jest powierzchowne (np. kilkukrotne powtarzanie o super samolotach skrzyżowanych z helikopterami), bez szczegółów, bez wnikania jak coś powstało, jak pewne mechanizmy zafunkcjonowały (bo samym istnieniem sieci sklepów, czy Komitetu naukowego UE wyjaśnić się wszystkiego nie da). Tak się po prostu wyśniło i różne pomysły rodem z Sci-Fi i różnych dystopii, Mlek łączy z coraz dalej idącymi badaniami nad manipulacją genami, hodowlą roślin, zwierząt i ludzi. Gdyby to wszystko odchudzić, a zadbać bardziej o głębię postaci, o to byśmy mieli się z kim utożsamić, byłoby lepiej. Dość często zdarza się tu, że bohater, którego lepiej poznajemy, za chwilę po prostu ginie, albo po prostu jego wątek się urywa, bo i po co go ciągnąć.No i te sceny erotyczne niczym z jakiegoś kiepskiego pisemka z roznegliżowanymi paniami. Czy nasi rodzimi pisarze naprawdę myślą, że kogoś takie sceny rajcują?

No dobra, nie marudzę. Przeczytałem. Pani Mlek widać miała pomysł, ale chyba zabrakło trochę jego dopracowania. Cóż zdarza się najlepszym. Na zachodzie takich thrillerów wychodzi masa, jeden lepsze, inne słabsze, może powinniśmy się cieszyć, że i u nas autorzy próbują zmierzyć się z tym gatunkiem i jakimiś ważnymi problemami społecznymi? Miałem mocne skojarzenie z książką p. Terlikowskiego (kto ma ochotę zerknąć znajdzie ją w spisie przeczytanych). Tam też autora poniosło i po prostu przedobrzył.

Odwiedź stronę.

Markietanka

Kwestia produktów modyfikowanych genetycznie, czyli GMO, jest stale aktualna. Tym bardziej, że w naszym kraju ostatnio została podpisana ustawa dopuszczająca takie produkty do produkcji i sprzedaży. Szczerze powiedziawszy zawsze byłam przeciwniczką produktów modyfikowanych, a po lekturze książki Katarzyny Mlek jeszcze się w tym utwierdziłam. Niby fikcja literacka, a jednak zawsze źdźbło prawdy w tym wszystkim jest.

Katarzyna Mlek sięgnęła po kontrowersyjny, ale jednak oryginalny temat, i stworzyła całkiem niezłą powieść ukazującą inną wizję przyszłości. Przyszłość pełną zmutowanej żywności, sklonowanych organów i sklonowanych ludzi…. Przerażającą wizję!
Chcesz nowe serce ? – zaraz ci je wyprodukujemy i wszczepimy! Nowe płuca? – nie ma problemy! Co z tego, że to produkty z tkanek zwierzęcych? Co z tego, że powodują bezpłodność? Co z tego, że po kilku latach pojawiają się komplikacje? Jeśli interesuje cię efekt – teraz i tutaj – zdaj się na Genesis!

Genesis to firma zajmująca się produktami modyfikowanymi genetycznie, od żywności i roślin po klonowanie organów do przeszczepu i klonowanie ludzi.To firma, której pomysłodawcą i szefem jest Miran Zieliński, uzdolniony genetyk o wysokich aspiracjach. Oczywiście, w drodze do sukcesu nie jest osamotniony, wspiera go finansowo, i nie tylko, pewien Holender. Miran dąży do celu po trupach, także po trupie Andreasa, który z czasem okazał się niewygodnym towarzyszem….. To, co dzieje się w Genesis, jednych przeraża, innych fascynuje. Pewnego dnia okazuje się, że serce Mirana powinno być zastąpione nowym. Jak zachowa się genetyk? Przeczytajcie – czeka was pasjonująca lektura!
Katarzyna Mlek stworzyła przerażającą wizję przyszłości, bardzo aktualną i bardzo ciekawą. Pokazała jak zmienia się społeczeństwo w obliczu nowego, ukazała ludzkie bolączki i aspiracje w intrygujący i ciekawy sposób. Książkę „Jeden Bóg” czyta się jak znakomity thriller, bardzo realny i przerażający. Do czego ludzi doprowadza chora ambicja i pasja? Przerażające!Książka pobudza do refleksji i zastanowienia się nad zmieniającym się światem. Wzbudza ostrożność i dystans w stosunku do GMO. Bądźcie czujni! Modyfikacje genetyczne niekoniecznie wpływają na nas pozytywnie…..

Odwiedź stronę.

Anna Matysiak

„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Nie będziesz zabijał” – to tylko dwa przykazania Dekalogu, który jest dla mnie podstawowym prawem. Ale co się stanie, jeśli ktoś postanowi być jak bóg, zawładnie sercami i umysłami ludzi, zapanuje nad światem i to w imię dobra? Przerażające, ale kuszące…Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam reklamę jajek z hasłem „kurki wolne od GMO” serdecznie się uśmiechnęłam. Ale zaraz zaraz… Skąd niby mam mieć pewność, że żywność, która mam w lodówce nie jest genetycznie modyfikowana?  Przecież o owcy Dolly też już wszyscy zapomnieliśmy, a współcześni genetycy zapewniają, że chodzi im o dobro ludzkości i wykarmienie milionów. Komu ufać? Czy historia o ludziach chcących być jak Bóg i w tym celu budujących wieżę Babel jest tylko starożytną legendą?

Katarzyna Mlek znów sięga po ważny współczesny temat, który mam wrażenie w mediach jest spychany na margines. Wizja przyszłości, jaką kreuje autorka jest niestety wysoce prawdopodobna, o ile już nie wcielana potajemnie w życie. Genesis, ogromna, usłana tysiącami ofiar korporacja oferuje przedłużanie ludzkiego życia. To już nie tylko krem na zmarszczki, ale wizja wiecznej młodości. Korporacja, która rości sobie prawo do rządzenia światem… Miran Zielińśki, zdolny genetyk wraca w tym celu do Łodzi i tu zaczyna swoje eksperymenty, genetyczną modyfikacje żywności, klonowanie, specjalnie hodowane organy. Cel? Dobro ludzi? Absurd, już na pierwszych stronach książki mamy odpowiedź – pieniądze! Nic i nikt nie jest w stanie powstrzymać szalonego geniusza, który coraz bardziej zdobywa rynek, jest obecny w coraz większej ilości produktach i zaczyna rządzić światem. Okłamuje ludzkość, wmawia jej, że ratuje życie, że pomaga, gdy tymczasem zabija powoli i brutalnie. A ludzkość widzi w nim zbawcę i płaci za własną śmierć.  Zatem ponowię moje pytanie: czy to tylko nierealna wizja i fantazja autorki? Już dziś się mówi o nieprzewidywalnych konsekwencjach klonowania, o etyce lekarskiej, o kontrowersjach ingerowania w ludzki genom. Nikt z nas nie wie do czego doprowadzą mutacje genetyczne i jaki wpływ na nas będzie miała modyfikowana żywność. A jeśli to pierwszy krok do globalnej katastrofy?

Autorka nie tylko wymyśla świat przyszłości, ale i sprawia, że jest on zupełnie realny. Jej wiedza z zakresu badań genetycznych, GMO, klonowania, jak i mechanizmów rynkowych jest niezwykła. To sprawia, że zaczynamy nie tylko jej wierzyć, ale i bać się, że ten proces już się rozpoczął, że żyje gdzieś na świecie jakiś Miran, a my jesteśmy tylko manipulowanymi przez niego lalkami, które zapłacą każda cenę z kłamstwo. Być jak bóg? Dla naszego bohatera nic prostszego? Ale jaki będzie finał jego intryg, kłamstw i czy maszyna do robienia pieniędzy jest odpowiedzią na wszystkie pragnienia człowieka?

Polecam książkę Katarzyny Mlek, to ważne, aby zobaczyć, do czego może doprowadzić nauka na usługach zła… Do tego świetny język i porywająca fabuła, z pewnością nie można się nudzić. REWELACJA!

Odwiedź stronę.

Catalinka

Katarzyna Mlek jest jedną z najbardziej zaskakujących mnie autorek. Każda kolejna książka to zupełnie inna historia, zupełnie inny gatunek, ale zarówno „Zapomnij patrząc na słońce”, jak i „Na wietrze diabeł przyjechał” były świetnie napisane. Nie inaczej jest z powieścią, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.”Jeden Bóg” to opowieść o Genesis – firmie, która pod przewodnictwem Mirana i Satii – dwójki genialnych naukowców zajmuje się wytwarzaniem produktów GMO. Wkrótce badania obejmują coraz szerszy zakres i Genesis zaczyna wytwarzać organy. Różne organizacje postanawiają stanąć na drodze Mirana, ale pieniądze i władza stają się dla wszystkich ważniejsze niż problemy zwykłych ludzi.

„Jeden Bóg” to historia, gdzie wygrywają elity, ludzie bogaci, a cierpi regularnie podtruwane społeczeństwo. Są mamieni wizją lepszego życia, które jest wyhodowane w laboratorium, które okupione jest wieloma próbami naukowców. Zostawiają swoją karierę, opuszczają domy i dzięki Genesis stają się sztucznymi organizmami.Katarzyna Mlek zmusza nas niejako do zastanowienia się, jaki mamy pogląd na daną sytuację. Jesteśmy zwolennikami czy przeciwnikami modyfikacji genetycznych, klonowania, przeszczepiania narządów od zwierząt? Poddalibyśmy się operacji, która dałaby nam nowe płuca, serce, wątrobę czy nerki ot tak, bo chcemy zapewnić sobie dłuższe życie? Tak? A gdybyśmy wiedzieli z góry, że nowy narząd spowoduje bezpłodność i chaos w naszym organizmie?

Wiecie co jest najbardziej przerażające w tej książce? To, że autorka przedstawia wydarzenia, które jeszcze mogą się wydarzyć. Postęp, technologia wręcz galopują do przodu i wydaje się, że przed niektórymi odkryciami nauki chroni nas tylko to, że spora rzesza ludzi uważa klonowanie całych organizmów ludzkich za nieetyczne.Moim zdaniem naprawdę warto tę książkę przeczytać. Mimo, że jest tu dużo odwołań do kwestii medycznych, a nieco mniejsza uwaga jest skoncentrowana na postaciach, to „Jeden Bóg” ogrommnie wciąga i co ważniejsze z zaciekawieniem czekamy na finał. Polecam!

Odwiedź stronę.

Newsletter

Zapisz się do newslettera i otrzymaj darmową książkę.