Rzeczywistość a fikcja w Zapomnij patrząc na słońce

Niektórzy z Was zauważyli, że pewne zdarzenia, o których mowa w Zapomnij patrząc na słońce rzeczywiście miały miejsce w Polsce i na świecie. Nikt jednak nie opracował pełnej listy faktów, o których wspominam w powieści. Po raz pierwszy zdecydowałam się je wymienić i skomentować dlaczego wybrałam akurat te konkretne wydarzenia czy motywy. Poruszam się po książce rozdział po rozdziale.

Hanka—Rwący nurt

Chociaż co roku ratownicy prowadzą masową kampanię informującą o ryzykach oddawania skoków do wody bez sprawdzenia co kryje się pod powierzchnią, każdego lata wielu skoczków ginie lub ulega wypadkom.

Wychowałam się nad rzeką i wiem, że to miejsce szczególnie niebezpieczne. Nigdy nie wiadomo co prąd pozostawił na dnie. Boję się otwartych zbiorników wodnych, nie wiem dlaczego, ale to widać w tym rozdziale. Nawiasem mówiąc w książce piszę o Liswarcie, rzece, która przecina region, w którym się urodziłam. Teraz jest zbyt brudna, aby jeść ryby tam złowione, ale to chyba ogólnoświatowy problem.

Sabina—Pożegnanie z kochankiem

Terapie naturalne mają się w Polsce niezwykle dobrze. Oczywiście nie mam nic przeciwko, o ile nie są zabójcze, a to właśnie „przytrafiło się” kilka lat temu. Pewien znany polski uzdrowiciel zakazał karmienia dziecka, które leczył, a które w efekcie zmarło. Inne rodzaje terapii także budzą mój sprzeciw, ponieważ często oznaczają przymuszanie chorego do podjęcia leczenia. Tak długo jak nie wiąże się ono z przemocą psychiczną czy fizyczną, jest dla mnie mniej więcej do przyjęcia. Wolę jednak szukać pomocy lekarzy.

Terapia polegająca na kąpaniu dziecka w wodzie z magicznym proszkiem i zdrapywaniem robaków (zastosowana w przypadku Bartka) jest faktycznie ordynowana dość często. Nie działa – jestem świadkiem. Dziecko krzyczało, a matka szorowała jego plecy, na których nic nie było. Na tym przykładzie widać jak silna jest siła sugestii – uzdrawiacz powiedział, że mają być robaki, więc matka je znalazła. Nie dało się jej tego wyperswadować.

Karmienie dzieci miksturami jest równie popularne. Większość uzdrowicieli preferuje… Wodę po kiszeniu ogórków. Moi znajomi z Grecji poczęstowani naszym kiszonym ogórkiem powiedzieli, że to obrzydliwe. Ale niektórzy poją dzieci wodą z ogórków (co oznacza często wrzaski i plucie) i to zainspirowało mnie do napisania partii o terapii Bartka.

Sabina—Ostatnia droga

W tym rozdziale Sabina zrzuca Bartka na jezdnię z biegnącej powyżej kładki. Takie wydarzenie nie miało tu nigdy miejsca, ale faktyczne przypadki znęcania się nad dziećmi znane w Polsce są bulwersujące.

Powszechny jest pogląd, że mały klaps nie zaszkodzi. Społeczeństwo akceptuje krzyczenie na dzieci, bicie, szarpanie. I wiele więcej – niemal co miesiąc nagłówki gazet krzyczą o kolejnym przypadku znęcania się nad dzieckiem. Tak wiele dzieci umiera, nawet niemowlęta giną z ręki rodziców, a sąsiedzi, którzy przecież musieli coś zauważyć, są zaskoczeni. To nasze dziedzictwo – w mojej opinii generacja powojenna to ludzie złamani psychicznie, którzy nie radzą sobie z emocjami, nie potrafią wyrazić miłości czy pohamować gniewu. Każda rodzina w tym kraju została wojną dotknięta, a powojenne przejście na demokrację, także wiążące się z terrorem i łamaniem praw człowieka, jeszcze się na to nałożyło. Ale to historia – mam nadzieję, że ruszymy do przodu.

Opisanie śmierci dziecka w sposób tak drastyczny było moim komentarzem do tych wszystkich przypadków, o których słyszałam w ostatnich latach. Jak wspomniałam kiedyś podczas jednego z wywiadów mam łagodny głos, więc krzyczę w książkach o tym, z czym się nie zgadzam. Albo po prostu pokazuję ludziom i mówię „patrz, tak jest”.

Sabina—Mój przyjaciel kruk

W tym rozdziale odnoszę się do faktycznego wydarzenia z 2006 roku, które miało miejsce w Katowicach. Podczas targów zawaliła się hala, w której przebywało przeszło 700 osób. 65 zmarło, 170 odniosło obrażenia. Ponieważ mam w Katowicach wielu znajomych, wydzwaniałam do nich jak szalona, żeby sprawdzić czy są bezpieczni. Na szczęście nikt z nich nie przebywał wtedy w hali, gdzie wystawiano gołębie. Region przez całe miesiące pogrążony był w żałobie.

Później mówię o eksplozji metanu z roku 2006 w kopalni Helemba; zginęło 23 górników. To była największa katastrofa górnicza w Polsce. I nie jedyna.

Metan nie ma zapachu i kiedy zmiesza się z powietrzem siła eksplozji porównywalna jest do dynamitu. Dostaje się do korytarzy spomiędzy skał i kawałków węgla, a kiedy stężenie osiągnie 5% eksploduje w styczności z niewielką iskrą czy nawet z powodu uderzenia jednej skały o drugą. Ogromna siła rażenia powodowana jest z wiązaniem się metanu z pyłem węglowym.

W stężeniu 15% metan zaczyna płonąć. Osiąga wtedy temperaturę powyżej 200 stopni Celsjusza. Nawet w znacznej odległości od płomieni człowiek czuję się jakby płonęły mu płuca – tak mówią górnicy.

Obecnie w kopalniach używa się mierników stężenia metanu. Wcześniej do tego celu wykorzystywano kanarki – złe samopoczucie ptaków wskazywało na rosnące stężenie gazu. Ten fakt zainspirował mnie do napisania partii w rozdziale, w którym Hanka rozmawia z ptakiem i dostaje od niego ostrzeżenie (Cichy zabójca).

Część mojej rodziny pracowała w kopalniach, więc katastrofy górnicze są dla mnie szczególnie bolesne.

W dalszej części rozdziału mowa jest o katastrofie lotniczej. W Polsce są one częste, zwłaszcza w przypadku małych maszyn, albo podczas pokazów. W zeszłym roku jedna z awionetek spadła na ogród moich przyjaciół (mamy tutaj małe, sportowe lotnisko, dosłownie w środku miasta). Na szczęście wszyscy przebywali w budynku. Małe maszyny nie są dostatecznie kontrolowane, stąd pewnie tak duża liczba wypadków. Nie wiem czy powodem są niskie umiejętności czy technika.

Myślę, że najpoważniejszą katastrofą lotniczą w Polsce był wypadek na Okęciu w Warszawie, który zabrał ze sobą 77 ofiar.

Hanka—Cichy zabójca

W tym rozdziale piszę za zatruciu tlenkiem węgla. Takie wypadki zdarzają się w Polsce niezwykle często, ponieważ w wielu starszych budynkach eksploatuje się instalacje gazowe podgrzewające wodę. Każdej zimy ludzie umierają podczas zwykłej kąpieli.

Czad jest zabójczy, ponieważ wiąże się z hemoglobiną i blokuje transport tlenu do komórek, przez co załamuje się system nerwowy.

Ten rozdział to ukłon w stronę mojej przyjaciółki, która, wraz z rodziną i psem, otruła się czadem. Wszystkim udało się wydostać z mieszkania i wyzdrowieli. Jednak często uszkodzenia tkanek są tak poważne, że powodują zgon.

Hanka—Dziennik senny

W tym rozdziale mówię o lekarzu, który w śnie Hanki operuje pacjentki, ale te wciąż umierają. Później okazuje się, że w rzeczywistości, poza snem, lekarz, o którym traktował koszmar był pijany. Cóż, to zdarza się w Polsce. Lekarze są pijani, nie wypili kieliszka wina czy piwa, ale są kompletnie nieprzytomni. I zabijają ludzi, w tym dzieci na porodówkach. Jestem daleka od oceniania – alkoholizm to straszna choroba – ale zdecydowałam się o tym napisać. Na szczęście coraz większa liczba pacjentów decyduje się zadzwonić po policję, zamiast godzić się na usługi pijanego lekarza – w Polsce akceptacja picia spada, a świadomość choroby alkoholowej rośnie.

Hanka—A nie mówiłam

Tutaj mówię o faktycznej katastrofie kolejowej z 2011 roku w Babach. 2 osoby zginęły, 81 zostało rannych. Wybrałam Baby, ponieważ byłam w ten wypadek zaangażowana osobiście – w pociągu był mój ojciec. Zadzwonił z wagonu do mamy – przeczytacie o tym w książce. Udało mu się wydostać i przeżyć. Przywieźliśmy go do domu i kiedy się rozebrał, wciąż miał w spodniach kawałki szkła.

Hanka—Martwa cisza

Tu odnoszę się do premiery filmu Batman w kinie Aurora w roku 2012.

Hanka—Dom, słodki dom

W tym rozdziale mówię o znęcaniu się nad osobami starszymi, które ma miejsce w domach opieki. To miało miejsce faktycznie (2007, 2014, 2015). Podopieczni nie dostawali wody, pożywienia, byli bici. Zdarzało się także w domach dziecka, gdzie dzieci były zamykane na klucz i również bite. Martwi mnie, że najłatwiej jest znęcać się nad najsłabszymi. Tak łatwo ich skrzywdzić i tak łatwo zostać oprawcą – w informacjach o niniejszych zajściach uderzał fakt, że winni uważali, że po prostu musieli nakłonić ofiary do posłuszeństwa.

Hanka—Lekkie obyczaje

Tutaj mówię o Zdzisławie Marchwickim, znanym wampirze z Katowic. Zabił 14 kobiet i próbował zamordować jeszcze 6. Został skazany na karę śmieci i karę wykonano. Obecnie jest ona w Polsce zniesiona i zgadzam się z tym – jestem przeciwko karze śmierci, chociaż wielu Polaków opowiada się za jej przywróceniem. Jestem przeciwko, ponieważ każdy w mojej opinii może zrozumieć swoje błędy i zmienić się. Ale to bardzo drażliwa kwestia.

Marchwicki to nie jedyny seryjny zabójca w Polsce – mamy ich w historii około 20. Nie będę tego szerzej komentować z szacunku dla ofiar.

Hanka—Wsiądź do pociągu byle jakiego

Tu odnoszę się do kolejnej katastrofy kolejowej w Szczekocinach z roku 2011, która wydarzyła się dosłownie parę miesięcy po wypadku w Babach. Zginęło 16 osób.


Jeśli macie ochotę, możecie wrócić do książki i sprawdzić jak wyglądają powyższe fakty w moim fikcyjnym świecie. A jeśli jeszcze nie macie Zapomnij patrząc na słońce, zapraszam na zakupy do mojego sklepu.